Stwórzmy razem piękną historię...
Kiedy Sonia i Patryk zaprosili mnie jako fotografa ślubnego do uwiecznienia ich wielkiego dnia, wiedziałem, że czeka mnie coś wyjątkowego. I nie pomyliłem się! Ten lipcowy dzień był pełen słońca, radości i tych najpiękniejszych emocji, które sprawiają, że kocham swoją pracę.
PORANNY CHAOS, CZYLI PRZYGOTOWANIA, KTÓRE ROZGRZEWAJĄ ATMOSFERĘ
Dzień zaczął się od przygotowań u Patryka. Panowie, jak to panowie – garnitury, spinki, krawaty i ta charakterystyczna mieszanka pewności siebie z lekką tremą. Potem przeniosłem się do domu Soni, gdzie atmosfera była już bardziej… dynamiczna (delikatnie mówiąc!). Makijaż, fryzura, suknia, paznokcie, zdjęcia, champagne i ten moment, kiedy panna młoda staje w pełnej gotowości bojowej. Fotograf ślubny Stargard wie, że to właśnie te momenty są bezcenne – autentyczne, pełne nerwów i szczęścia jednocześnie. A potem przyszedł czas na błogosławieństwo rodziców. I tu się zaczęło! Łzy popłynęły strumieniami, tusz wędrował w nieoczekiwane miejsca, a ja robiłem wszystko, żeby samemu nie dołączyć do płaczących. Misja (prawie) wykonana!
KOŚCIÓŁ MIŁOSIERDZIA BOŻEGO – JASNY, PRZESTRONNY I PEŁEN EMOCJI
Jako fotograf ślubny w Stargardzie miałem przyjemność fotografować w Kościele Miłosierdzia Bożego już wielokrotnie i szczerze? Uwielbiam to miejsce! Duży, jasny, nowoczesny – światło wpada przez okna jak w jakimś filmie i tworzy idealne warunki do zdjęć. No i ta akustyka – każde westchnienie słychać, więc wzruszenie gości było wyczuwalne na kilometr. Sonia i Patryk mimo luźnego podejścia do życia, w tym momencie byli pełni powagi i skupienia. Kiedy wymieniali przysięgi, mogłem przysiąc, że kilka osób w ławkach dyskretnie ocierało łzy. Te momenty to prawdziwa gratka dla fotografa ślubnego – czyste emocje, które nie potrzebują żadnej reżyserii.
HOTEL MAŁY MŁYN W STARGARDZIE – WESELE, KTÓRE NAKRĘCIŁO SIĘ DO GRANIC MOŻLIWOŚCI
Po ceremonii przenieśliśmy się do Hotelu Mały Młyn w Stargardzie. Jeśli szukacie miejsca, które łączy elegancję z domową atmosferą – to jest TO miejsce. Siedemdziesiąt osób, które przyszło świętować z Sonią i Patrykiem, stanowiło idealne towarzystwo. Nie za dużo, nie za mało – w sam raz, żeby wszyscy się poznali i bawili razem. Zdjęcia grupowe? Zrobione (z tradycyjnym „poczekajcie, wujek musi jeszcze przyjść!”). Zdjęcia indywidualne? Check. A potem wyszliśmy do ogrodu na mini sesję i tutaj zadziała się magia. Letnie światło, zieleń, Sonia i Patryk rozluźnieni po ceremonii – te kadry są jednymi z moich ulubionych z całego dnia. A gdy zapadł zmrok i ruszyły zimne ognie? Iskry, uśmiechy, radość w oczach i to uczucie, że uczestniczysz w czymś naprawdę wyjątkowym.
DLACZEGO UWIELBIAM BYĆ FOTOGRAFEM ŚLUBNYM W STARGARDZIE?
Bo każdy ślub jest inny, a jednocześnie każdy ma ten sam magiczny składnik – miłość. Sonia i Patryk pokazali mi (po raz kolejny), że najlepsze zdjęcia powstają wtedy, gdy para jest sobą. Nie trzeba udawać modeli z magazynu, nie trzeba pozować na siłę. Wystarczy być szczęśliwym, śmiać się, wzruszać i cieszyć tym dniem. A ja? Ja po prostu to dokumentuję. I nie wyobrażam sobie lepszej pracy na świecie.
Dziękuję Wam, Soniu i Patryku, za zaufanie i za to, że mogłem być częścią Waszego wielkiego dnia. Hotel Mały Młyn, Kościół Miłosierdzia Bożego i letni Stargard – idealny zestaw na niezapomniane wspomnienia. Do zobaczenia na kolejnych weselach! 📸
Szukacie fotografa ślubnego w Stargardzie? Zapraszam do kontaktu! Obiecuję, że nie będę płakał na Waszym ślubie. No, może tylko trochę.






































