Stwórzmy razem piękną historię...
SESJA ŚLUBNA NAD MORZEM
Mieszkając w województwie zachodniopomorskim, jesteśmy w uprzywilejowanej sytuacji. Choć Bałtyk bywa kapryśny, to właśnie ta nieprzewidywalność czyni go idealnym tłem do zdjęć. Dlaczego? Bo morze to minimalizm w czystej postaci.
W fotografii ślubnej często sprawdza się zasada „mniej znaczy więcej”. Plaża, linia horyzontu i bezkres wody tworzą naturalne, czyste tło, które nie odciąga uwagi od tego, co najważniejsze – czyli od Was. W przeciwieństwie do zatłoczonego miasta czy parku pełnego ławek i latarni, nad morzem nic nie „zaśmieca” kadru. Jesteście tylko Wy, piasek i woda. To sprawia, że zdjęcia ślubne na plaży są ponadczasowe. Za 10 czy 20 lat będą wyglądać tak samo stylowo, bo natura nie wychodzi z mody.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego tak lubię zabierać pary nad morze. To wiatr. Dla wielu to przeszkoda, dla mnie – sprzymierzeniec. Wiatr we włosach (co widać na poniższych zdjęciach) i szum fal sprawiają, że plener ślubny nabiera dynamiki. Przestajecie myśleć o pozowaniu, a zaczynacie po prostu być. Trudno stać „na baczność”, gdy mierzwi Wam fryzury, a stopy zapadają się w piasku. Dzięki temu sesja staje się luźnym spacerem, pełnym spontanicznych uśmiechów i czułych gestów, a właśnie o takie emocje nam chodzi.

NAJPIĘKNIEJSZE MIEJSCA NA PLENER NAD BAŁTYKIEM – MOJE TOP LOKALIZACJE W ZACHODNIOPOMORSKIM
Województwo zachodniopomorskie to nie tylko płaskie plaże. Nasze wybrzeże jest niesamowicie różnorodne – od wysokich klifów, przez dzikie wydmy, aż po industrialne klimaty portowe. Jako fotograf ślubny mam swoje ulubione „perełki”, gdzie światło i otoczenie grają idealnie. Oto moja subiektywna lista 10 miejsc, które warto rozważyć na sesję:
Falochrony w Mielnie (Unieście) – drewniane pale wbite w morze to świetny element kompozycyjny. Uwielbiam wykorzystywać je do budowania głębi na zdjęciach, szczególnie przy długim czasie naświetlania, gdy woda staje się „jedwabiście” gładka.
Klify w Grodnie (Woliński Park Narodowy) – absolutny hit. To najwyższe klify w Polsce, które tworzą krajobraz przypominający Chorwację czy południe Europy. Turkusowa woda i potężne ściany piachu robią piorunujące wrażenie na zdjęciach. Link: Woliński Park Narodowy
Ruiny Kościoła w Trzęsaczu – klasyk, który nigdy się nie nudzi. Ceglana ściana na skarpie to świetny, teksturowy kontrast dla błękitu nieba. Idealne miejsce na romantyczne kadry o zachodzie słońca, gdy ruiny rzucają długie cienie.
Stawa Młyny w Świnoujściu – charakterystyczny „wiatrak” na końcu falochronu. To miejsce ma niesamowitą geometrię. Jeśli szukacie czegoś rozpoznawalnego i symbolicznego dla naszego regionu, to jest strzał w dziesiątkę.
Dzikie plaże w Wisełce – jeśli marzycie o sesji w stylu „slow”, z dala od turystów i budek z goframi, Wisełka będzie idealna. Droga na plażę prowadzi przez piękny bukowy las, który sam w sobie jest genialnym tłem do zdjęć.
Latarnia Morska w Niechorzu – i jej okolice. Ceglana architektura latarni pięknie komponuje się z zielenią parku i wydmami. Możemy zrobić zdjęcia z latarnią w tle lub wykorzystać betonowe falochrony, które dodają kadrom surowości.
Plaża w Świętouściu – miejsce dla fanów wysokich wydm i dzikości. Plaża jest tu szeroka, a zejście do morza dość strome, co pozwala na ciekawe ujęcia z góry (perspektywa „z lotu ptaka” bez użycia drona!).
Molo w Kołobrzegu i okolice – opcja dla par, które lubią łączyć naturę z miejskim szykiem. Możemy zacząć od eleganckich zdjęć na molo, a skończyć na boso na piasku w spokojniejszej części plaży (np. Podczele).
Jezioro Turkusowe w Wapnicy – technicznie to nie morze (choć jest na wyspie Wolin), ale muszę o nim wspomnieć. Niesamowity, lazurowy kolor wody w połączeniu z jasnymi skarpami to gotowy przepis na bajkową sesję. Świetna alternatywa, gdy nad morzem mocno wieje.
Pustkowo i Bałtycki Krzyż Nadziei – replika krzyża z Giewontu to potężny element w krajobrazie, ale samo Pustkowo ma też jedną z najczystszych i najszerszych plaż w okolicy. Dużo przestrzeni na swobodne bieganie i wygłupy.
ZOBACZ: Najciekawsze miejsca na sesję zdjęciową w Szczecinie”

ILE TRWA SESJA ŚLUBNA NAD MORZEM I JAK JĄ ZAPLANOWAĆ?
Sama sesja ślubna nad morzem trwa zazwyczaj 2 godzin. Nie ma sensu męczyć Was dłużej. Celujemy w tak zwaną „Złotą Godzinę”, czyli czas tuż przed zachodem słońca, kiedy światło jest miękkie, ciepłe i najbardziej pochlebne dla skóry. Wtedy dzieje się magia. Jeśli słońce zachodzi o 21:00, na plaży musimy być gotowi do działania już o 19:30.
Oto mój sprawdzony harmonogram, żeby wszystko poszło gładko:
- Dojazd z zapasem – np. w lipcu i sierpniu korki nad morze to standard. Jeśli nawigacja pokazuje 1h 15min, doliczcie do tego przynajmniej 30-40 minut zapasu. Lepiej wypić kawę na stacji benzynowej czekając na mnie, niż stresować się w aucie, że słońce ucieka 🙂
- Czas na dojście (Spacer) – pamiętajcie, że najpiękniejsze, dzikie plaże (jak te w Wisełce czy Świętouściu) wymagają spaceru przez las. Często od parkingu do wody idzie się 15-20 minut. To nie jest czas stracony – las to świetne miejsce na „rozgrzewkowe” zdjęcia przed wejściem na piasek!
- Przebieranie się – rzadko kiedy pary jadą w strojach ślubnych samochodem (szczególnie Panna Młoda w obszernej sukni). Zaplanujcie chwilę na przebranie się. Czasem są to publiczne toalety przy wejściach na plażę, a czasem… po prostu samochód i pomocna dłoń Pana Młodego.
- Powrót po zmroku – sesję kończymy zazwyczaj, gdy słońce schowa się za horyzont (tzw. Blue Hour). Warto mieć w aucie ciepłe bluzy i wygodne buty na drogę powrotną, bo nad morzem wieczory bywają chłodne, nawet latem.
Podsumowując: na sesję wyjazdową nad morze warto zarezerwować sobie całe popołudnie i wieczór. To ma być dla Was przygoda i randka, a nie wyścig z czasem!

NIE TYLKO PLAŻA – KLIMATYCZNE ZDJĘCIA W NADMORSKIM LESIE
Bałtyk ma to do siebie, że zanim dotkniemy stopą piasku, zazwyczaj musimy przejść przez piękny pas zieleni. To ogromny atut naszego wybrzeża! Nadmorskie bory sosnowe to dla mnie kopalnia inspiracji i idealne dopełnienie sesji na plaży.
Dlaczego warto zatrzymać się w lesie? Po pierwsze: światło. Zanim słońce zacznie zachodzić nad wodą, w lesie promienie przebijają się przez korony drzew, tworząc magiczną, nieco tajemniczą aurę. Po drugie: cisza i intymność. Na plaży w sezonie bywa tłoczno. W lesie, wśród mchu i paproci, łatwiej o chwilę tylko dla siebie, bez gapiów. Po trzecie: ochrona. Jeśli trafimy na dzień, gdy na plaży mocno wieje („urywa głowę”), nadmorski las jest naszą bezpieczną przystanią. Powyginane od wiatru sosny tworzą niesamowite tło, a Wy możecie odetchnąć i cieszyć się spokojem.
Dzięki temu, w ciągu jednego wyjazdu, zyskujecie różnorodny materiał: od surowych, leśnych kadrów w zieleni, po otwarte, błękitne przestrzenie na plaży. Dwa światy w jednym miejscu.

SESJA ŚLUBNA NA RUGII – ZJAWISKOWE KLIFY NA WYCIĄGNIĘCIE RĘKI
Kiedy pary pytają mnie o pomysł na plener „z efektem WOW”, ale bez konieczności kupowania biletów lotniczych, moja odpowiedź jest często jedna: Rugia. To największa niemiecka wyspa, na którą ze Szczecina mamy bliżej niż w Bieszczady czy Tatry.
Byłem tam z moimi parami wielokrotnie i za każdym razem to miejsce zaskakuje mnie czymś nowym. Znam tamtejsze ścieżki, wiem, gdzie słońce chowa się za horyzont i jak ominąć największe tłumy. Jeśli marzycie o sesji w scenerii, która wygląda jak połączenie Lazurowego Wybrzeża z tajemniczym lasem – Rugia jest dla Was!
DLACZEGO WARTO? BIAŁE KLIFY I TURKUSOWA WODA
Magnesem, który przyciąga nas na Rugię, są przede wszystkim kredowe klify w Parku Narodowym Jasmund. To wizytówka wyspy.
Wyobraźcie sobie potężne, śnieżnobiałe ściany, które wyrastają pionowo z morza na wysokość ponad 100 metrów. Kontrastują one z intensywną zielenią bukowych lasów (wpisanych na listę UNESCO!) i turkusową wodą Bałtyku, która przy brzegu ma zupełnie inny kolor niż po polskiej stronie. Zdjęcia w tym miejscu mają niepowtarzalny, wręcz egzotyczny klimat. To idealne tło dla par, które chcą naturalnych, ale spektakularnych kadrów.
Ale Rugia to nie tylko natura. To też przepiękna architektura kurortowa w miasteczkach takich jak Sellin czy Binz. Słynne molo w Sellin z pięknym budynkiem na wodzie to klasyk, który warto mieć w albumie.
DOJAZD – CZYLI JAK SIĘ TAM DOSTAĆ ZE SZCZECINA?
Logistyka jest banalnie prosta, co jest ogromnym atutem tego kierunku.
- Trasa: Ze Szczecina kierujemy się autostradą A11/A20 w stronę Stralsundu.
- Most: Na wyspę wjeżdżamy spektakularnym mostem (Rügenbrücke) w Stralsundzie. Nie potrzebujemy promu!
- Czas: Podróż samochodem zajmuje zazwyczaj około 2,5 – 3 godziny. To oznacza, że możemy pojechać na sesję i wrócić tego samego dnia, choć ja zawsze polecam zostać tam na noc, by złapać zachód i wschód słońca.
Wskazówka: Warto pamiętać, że Niemcy bardzo restrykcyjnie podchodzą do parkowania. Na sesję w Parku Jasmund trzeba zostawić auto na oficjalnym parkingu w Hagen i dojść kawałek pieszo lub podjechać autobusem. Ale spokojnie – jako Wasz fotograf znam tę logistykę i poprowadzę Was tak, żebyśmy nie tracili czasu.
Sesja na Rugii to przygoda. Wiatr, sól na ustach, spacer przez las i widoki, które zapierają dech. Jeśli nie boicie się odrobiny trekkingu w sukni ślubnej, obiecuję Wam zdjęcia, które będą ozdobą Waszego domu przez lata.


WSCHÓD CZY ZACHÓD SŁOŃCA? KIEDY JEST NAJLEPSZE ŚWIATŁO NA PLAŻY?
Fotografia to przede wszystkim światło. Nad morzem ma to kluczowe znaczenie, bo woda i piasek działają jak wielka blenda – odbijają promienie słońca. Aby uniknąć mrużenia oczu i ostrych cieni pod nosem, musimy celować w momenty, gdy słońce jest nisko nad horyzontem. Macie dwie opcje, a każda z nich daje zupełnie inny klimat zdjęć.
Opcja 1: Zachód Słońca (Złota Godzina) To najpopularniejszy wybór i nie ma w tym nic dziwnego. Światło jest wtedy ciepłe, złociste i bardzo „miękkie”. Skóra wygląda w nim promiennie, a atmosfera jest naturalnie romantyczna.
- Plusy: Nie musicie wstawać w środku nocy. Mamy czas na spokojny dojazd.
- Minusy: W sezonie letnim musimy liczyć się z towarzystwem. Nawet wieczorem na plaży mogą być spacerowicze, choć znam sposoby, by kadrować tak, aby nie było ich widać.
Opcja 2: Wschód Słońca (Dla Odważnych) To moja ulubiona pora, choć wymaga poświęcenia. Latem słońce wstaje około 4:30 rano, co oznacza bardzo wczesną pobudkę. Dlaczego warto?
- Nagroda: Plaża jest absolutnie pusta. Mamy cały brzeg tylko dla siebie.
- Kolory: Światło o poranku jest zupełnie inne niż wieczorem – bardziej pastelowe, wpadające w delikatny róż i błękit. Często zdarza się też poranna mgła nad wodą, która tworzy bajkowy, oniryczny klimat.
Co wybrać? Jeśli jesteście „sowami” i lubicie ciepłe, energetyczne barwy – wybierzmy zachód. Jeśli chcecie mieć zdjęcia intymne, w pastelowej tonacji i nie boicie się zarwanej nocy – zróbmy sesję o wschodzie. Efekt wynagrodzi Wam niewyspanie z nawiązką!


INSPIRACJE I REKWIZYTY – CO WARTO ZABRAĆ?
Często pytacie: „Czy mamy coś ze sobą zabrać na sesję?”. Moja odpowiedź brzmi: tak, ale z umiarem. Pamiętajcie, że nad morzem najważniejszym tłem jest natura, a bohaterami jesteście Wy. Nie potrzebujemy walizki pełnej gadżetów, żeby stworzyć piękny klimat. Planując dodatki, pamiętajcie, że sesja ślubna nad morzem lubi minimalizm
Warto jednak zabrać kilka drobiazgów, które nie tylko urozmaicą kadry, ale też pomogą Wam poczuć się swobodniej przed obiektywem. Oto moja lista sprawdzonych rekwizytów, które genialnie wyglądają na plaży:
- Ciepły koc lub pled – absolutny „must have”, szczególnie wieczorem. Najlepiej sprawdzają się te o grubym splocie, w neutralnych kolorach (beż, szarość, brąz), które pasują do kolorystyki piasku. Możecie się nim owinąć, usiąść na wydmie i po prostu przytulić.
- Butelka Prosecco i kieliszki – nic tak nie rozluźnia atmosfery jak mały toast na plaży! Otwieranie szampana to świetna okazja do uchwycenia spontanicznego śmiechu i radości. To Wasze święto, więc celebrujmy je!
- Stylowe okrycia wierzchnie – jeśli Panna Młoda narzuci na suknię skórzaną ramoneskę, jeansową katanę albo luźny, wełniany sweter, zdjęcia nabierają zupełnie innego, „lifestyle’owego” charakteru. To też ratunek, gdy wieje chłodny wiatr.
- Słomkowy kapelusz – prosty dodatek, który „robi robotę”. Można się nim bawić, zasłaniać przed słońcem czy skraść całusa ukrywając się za rondem kapelusza.
- Zimne ognie – idealne na finał sesji, gdy słońce już zajdzie (tzw. Blue Hour). Dają piękne, ciepłe światło i tworzą magiczną aurę wokół Was.
- Wasz pies! – jeśli macie czworonoga, zabierzcie go ze sobą. Psy uwielbiają plażę, a ich obecność sprawia, że od razu zapominacie o aparacie, bawiąc się ze swoim pupilem.
Teoria to jedno, ale zobaczcie, jak to wygląda w praktyce. Poniżej przygotowałem dla Was garść inspiracji z moich nadmorskich plenerów. Zobaczcie, jak pięknie można wykorzystać te proste elementy!

NIE TYLKO PIASEK – KUTRY, MOLO I PORTOWY KLIMAT
Choć kocham dziką naturę, to nasze wybrzeże oferuje też niesamowite tło architektoniczne, które warto wykorzystać. Czasami wystarczy zejść kawałek z głównej plaży, by znaleźć elementy, które nadadzą Waszej sesji zupełnie innego charakteru – bardziej surowego, industrialnego lub geometrycznego.
Oto co najchętniej wykorzystuję w kadrach:
- Kutry rybackie na brzegu – to absolutny klasyk w miejscowościach takich jak Chłopy, Unieście czy Rewal. Kolorowe, często nieco wysłużone kadłuby łodzi, sieci rybackie i drewniane skrzynie tworzą fantastyczną, rustykalną scenografię. Te faktury i żywe kolory świetnie kontrastują z bielą sukni ślubnej.
- Molo i pomosty – to raj dla fotografa lubiącego geometrię. Molo (np. w Kołobrzegu czy Międzyzdrojach) pozwala budować głębię obrazu dzięki długim liniom barierek. Ale uwaga – nie musimy stać na górze! Często najciekawsze ujęcia powstają… pod molo. Gra światła i cienia między drewnianymi palami wbitymi w piasek tworzy niesamowity, intymny tunel, idealny na portrety.
- Mariny i jachty – jeśli wolicie bardziej elegancki klimat, port jachtowy (np. w Świnoujściu czy Szczecin Dąbie, jeśli zostajemy w mieście) będzie strzałem w dziesiątkę. Białe żagle, nowoczesne łodzie i błękit wody to gotowy przepis na zdjęcia w stylu „glamour”.
Pamiętajcie – sesja ślubna nad morzem nie musi ograniczać się do biegania boso po piasku. Wykorzystajmy to, co daje nam otoczenie, by Wasza pamiątka była różnorodna i ciekawa. Poniżej przygotowałem dla Was garść inspiracji z moich nadmorskich plenerów. Zobaczcie, jak pięknie można wykorzystać te proste elementy!



JAK WYGLĄDA SESJA OD KUCHNI? BACKSTAGE Z MARCELINĄ I PAWŁEM
Zastanawiacie się czasem, co dzieje się „pomiędzy” tymi romantycznymi kadrami, które widzicie w portfolio? Czy fotograf ciągle krzyczy „uśmiech”? Czy trzeba być profesjonalnym modelem?
Absolutnie nie! Najlepsze zdjęcia powstają wtedy, gdy zapominacie o aparacie. Spójrzcie na Marcelinę i Pawła. Nasz wypad nad morze to nie było sztywne pozowanie, ale spacer, wygłupy i walka z wiatrem (który, jak zobaczycie, robił nam fryzury!).
Na filmie poniżej zobaczycie prawdę o mojej pracy:
- Jest dużo ruchu i biegania.
- Jest poprawianie włosów i otrzepywanie piasku.
- Ale przede wszystkim – jest mnóstwo śmiechu.
Dla mnie sesja to spotkanie z kumplami, podczas którego „przy okazji” robię zdjęcia. Nie wierzycie? Zobaczcie, jak wyglądał nasz nadmorski backstage. Zero stresu, 100% naturalności.
SZUM FAL, SŁOŃCE NA TWARZY I WSZECHOBECNY PIASEK
Jeśli marzycie o pamiątce, która jest czymś więcej niż tylko plikiem na dysku – jeśli szukacie prawdy, wiatru we włosach i fotografa, który nie reżyseruje, a obserwuje – napiszcie do mnie.
Znam te plaże, znam to światło i chętnie zabiorę Was w moje ulubione miejsca. Stwórzmy razem coś, co przetrwa próbę czasu.

SESJA NAD MORZEM – ZRÓBMY TO!
Marzysz o sesji nad morzem? Ślubnej? Narzeczeńskiej? A może Rodzinnej?





